Pani Wiktorio,Oto pytania z dziennika Życie:
1) Pojawiła się Pani na scenie politycznej jakby znikąd? Z jakiego ugrupowania politycznego się Pani wywodzi, a jeśli nie wywodzi się Pani z żadnego, to czy sympatyzuje Pani z lewicą czy z prawicą?
-- Chyba nie będziemy się zniżać do poziomu podziału lewica czy prawica, obydwie strony sa tak samo skorumpowane i pozbawione wiedzy, doPwiadczenia i honoru. Ale jeśli już gdzieś mi bliżej to do prawicy, bez niej nie byłoby Polski tylko kolejna republika ZSRR, a w niej nie byłoby Internetu ...
-- Nie mam nic wspólnego z żadnym ugrupowaniem politycznym, jestem kandydatem niezależnym. Moja polityka jest polityka centrum.
-- Nie wywodzę się z żadnego ugrupowania politycznego i nie sympatyzuję z żadnym konkretnym. Po prostu jestem sobą, niepowtarzalną, jedyną w swoim rodzaju. Nie muszę z nikim sympatyzować ani nikogo naśladować.
-- Sympatyzuje zarowno z prawica, jak i z lewica. Ja po prostu lubie seks.
-- Jestem kandydatką niezależną. W pewnym sensie moja niezależnośc jest zwielokrotniona poprzez medium, w którym rozwijam swą osobowość. Jednoczesnie staram się pozostawać wyrazicielkom opinii mojego elektoratu, który aktywnie wpływa na kształt mojego programu.
-- Obawiam, ze tak zadane pytanie jest jakby sensowne.
-- Sympatyzyję przede wszystkim ze sobą i moimi wyborcami.
-- bzdurne pytanie, sympatyzuje
-- Z lewicą.
-- Nie wywodzę się z żadnego ugrupowania politycznego poprostu POWSTAŁAM tak
jak powstał świat przed milionami lat z tą tylko różnicą że ja jestem tym co chce mieć
większość ludzi.-- Wiktoria nie pojawiła się znikąd,Wiktoria stanowi istotę demokracji,gdzie wszyscy obywatele mają wpływ na rządzenie krajem, Wiktoria jest głosem społeczeństwa, które zawsze było i nie pojawiło się znikąd, Wiktoria nie wywodzi się z żadnego ugrupowania,jest złotym środkiem jednej i drugiej strony politycznej na jej decyzje ma wpływ wiele osób, które są przekonane do różnych opcji.
-- jako przedstawiciel calego spoleczenstwa przynaleznosc do jakiejkolwiek partii, byla by
niewskazana. Wszelka stronniczosc graniczylaby z obluda i hipokryzja.-- Nie sympatyzuję ani z lewicą, ani z prawicą. Jestem efektem rozmycia sie elit politycznych Polski, braku zaufania do ich fachowości, skutkiem zaobserwowanej u nich prywaty i dążenia do zaspokojenia przede wszystkim własnych potrzeb, z potrzebą władzy za wszelką cenę na czele.
-- Nie jestem związana z żadnym ugrupowanie mpolitycznym, ale nie ukrywam, że poglądy centroprawicowe są mi najbliższe.
-- Nie jest tak, że człowiek pojawia się znikąd. Zgadzam się jednak, że jestem nową postacią na scenie politycznej, mam nadzieję jednak, że nie zrazi to moich wyborców. Czasem warto zainwestować w zupełnie nową jakość. Człowiek świadom swoich poglądów nie musi posiadać korzeni w ugrupowaniu politycznym, wystarczy, że jest jednoznacznie kojarzony z określoną linią postępowania, której jak zbyt często obserwujemy, nawet ugrupowania nie zachowują. Chciałabym aby moja popularność i ocena w oczach obywateli zrośnięte były ze mną samą a nie wynikały z tradycyjnych podziałów, pochodzenia w znaczeniu korzeni politycznych lub sympatii do określonego bieguna sceny politycznej.
-- Kwestia pojawienia się skądś lub znikąd może być równie głęboka jak pytanie o prapoczątek Człowieka, a odpowiedzi może być tak dużo jak systemów filozoficznych, czy religijnych. Myślę, że istniałam od Początku, tak jak muzyka, którą zagrał Bach czy Beethoven, i tylko czekałam na jakąś formę, która pozwoliła mi zaistnieć. W wypadku Bacha i Beethovena, pewien ładunek emocji trafił na konkretne, otwarte i wrażliwe umysły, które to z kolei przetransponowały ową emocję na instrumenty muzyczne. Tak też było z Wiktorią Cukt, potrzebne były pewne osoby no i oczywiście internet. Osobiście przemawiam w imieniu tych wszystkich, którzy przemawiają w moim imieniu. Niezależnie od partii politycznej, rasy, czy narodowości. Kandydując na prezydenta Polski, przyznaję się jednak do pewnych granic lingwistyczno-serwerowych, które najmocniej kształtują moją osobowość.
-- Jestem wszystkimi, ktorzy mowia w moim imieniu. Wyrazam poglady uzytkownikow Internetu, ktorzy tego pragna i wpisza moje postulaty. Jestem bezstronna, wypowiadam sie w imieniu wszystkich, nie cenzurujac ich - jesli ludzie sa wulgarni - jestem wulgarna, jesli lewicuja - lewicuje, gdy wyrazaja sie kulturalnie - ja rowniez to robie.
Po prostu jestem nowa forma demokracji, bezposredniej i jawnej. Wywodze sie z CUKTu, ktory mnie stworzyl.
Ten glos jest prawicowo liberalny.
2) Czy imię Wiktoria jest prawdziwe czy zmieniła je Pani na użytek kampanii wyborczej?
-- Nad tym nie mam czasu się zastanawiać ;) [podchwytliwe pytanie]
--Absolutnie nie uznaję "przekształcania się" kandydatów (również ich poglądów) na uzytek kampanii wyborczej.
-- Wiktoria to moje prawdziwe imię. Jeszcze przed moim urodzeniem mojej matce przepowiedziano, że poprowadzę nasz kraj do moralnego i finansowego odrodzenia. Sprawię, że Polska rozkwitnie... To będzie moja i nasza wspólna wiktoria.
-- Mialam taka zajawke. Normalnie wolali za mna Fela (w dowodzie mam Felicja)
-- Wiktoria jest moim prawdziwym imieniem i jest widomym sygnałem tego, że urodziłam się by zwyciężać.
-- Gdybym zmienila imie z cala pewnoscia poinformaowala bym o tym wyborcow w przciwienstwie do innycyh kandydatow w mojej przeszlosci nie ma nic co musialabym ukrywac.
-- Coż, jest to imię zasłużone w historii polityki Pwiatowej, a poza tym ładne
-- Centralkny Urzad mi je nadal, czyli jest prawdziwe!!!
-- Zmieniłam na użytek kampanii, aby zaczarować zwycięstwo.
-- Wiktoria to synonim zwycięstwa nad obłudą polskich i nie tylko polskich polityków,to synonim zwycięstwa prawdziwej demokracji.To jedyne imię, które nosi od początku
-- Imie jest jak najbardziej prawdziwe i zmiana zdecydowanie nie wchodzi w gre.
-- Imie to jest symbolem zwycięstwa nad elitami politycznymi, nad kompletnym brakiem posznowania przez nie woli Narodu i Jego oczekiwań.
-- Jest to imie prawdziwe, po babci ze strony ojca
-- Pani redaktor, sugestia, że moje imię kojarzące się z sukcesem i wygraną jest zmyślone i obliczone na tani efekt nieco mnie zdumiało z drugiej strony mam nadzieję, że to skojarzenie jest dobrym znakiem i przepowiednią na przyszłość.
-- Imię Wiktoria nosiłam na długo przed kampanią wyborczą, ale przyznaję, że nosi ono zalążek moich przyszłych sukcesów.
-- Oczywiscie, ze jest prawdziwe, ale dobrze oddaje moja wole zwyciestwa.
3) -- Czy obawia się Pani lustracji? Inaczej, czy ma Pani coś do ukrycia?
-- Nie, i na drugie pytanko też NIE, zresztą urodziłam się już po tym okresie ... no może pod koniec tego okresu ... zresztą kto by chciał inwigilować 7 - 10 latki.
--Oczywiście nie.
Lustracji? Zawsze byłam niezłomna i nie naginałam się. Jestem wierna swoim przekonaniom. Mogę śmiało bez wstydu stanąć przed każdym sądem.
-- Inaczej, czy ma Pani cos do ukrycia? Nie, nie mam nic, czego bym sie miala wstydzic. W tej chwili jestem w komplecie bielizny w sloniki.
-- Oczywiście nie obawiam sie lustracji bowiem moja przeszłość, teraĽniejszość i przyszłość są wolne od mrocznych stekretów.
-- Sadze, ze i a to pytanie udzielilam juz odpowiedzi.
-- Nie mam nic do ukrycia, ale to nie znaczy, że kazdy może to oglądać
-- dzie tam
-- Nic, moje poglądy przeszłość są jawne.
-- Nawiązując do mojej odpowiedzi na pierwsze pytanie jeśli POWSTAŁAM teraz nie
muszę obawiać się czegoś co było kiedyś, bo wtedy mnie nie było (nie to że byłam nieobecna
poprostu NIE ISTNIAŁAM)-- Lustracja jest półśrodkiem dla nieuczciwych politykierów Wiktoria jest uczciwa, bo stanowi głos społeczny.
-- Ludzie nie majacy praktycznie zadnej przeszlosci (w calym tego slowa znaczeniu) nie powinni
obawiac sie lustracji.-- Nie mam nic do ukrycia. A lustracja kompromituje się w tej chwili sama. Nie jako zasada, ale jako sposób walki o władzę za wszelką cenę, nawet z poświęceniem dobrego imienia Polski w świecie.
-- Nie obawiam się lustracji, choć w obecnej sytuacji bardziej to przypomina łapankę niż proces lustracyjny.
-- Nie obawiam się lustracji. Człowiek świadom swojej współpracy z aparatem przymusu, dodam jednak, że bywały różne formy i różne motywacje, nie powinien decydować się na ubieganie się o urząd prezydencki. Z drugiej jednak strony każdy z nas popełnia błędy, każdy z nas podlega naciskom i ciężko rozsądzić sprawę za pomocą bezdusznego przepisu prawa, który nigdy nie obejmie różnorodności faktów. Jak każdy człowiek mam w pamięci kilka spraw, których być może mogłabym się wstydzić i które należą do takich o których się nie mówi publicznie. Jednak żadna z nich nie byłaby argumentem, który mógłby mnie zdyskredytować w oczach wyborców.
-- Będąc pełnoprawną obywatelką sieci muszę w pewnym sensie utożsamiać się z jej zasobami. Nie znaczy to natomiast, że podpisuję się pod wszelkimi XXX-ami czy Hack-siteami, które stanowią dosyć kontrowersyjną stronę mojej osobowości. Z drugiej jednak strony nie zamierzam im zaprzeczać, gdyż nikt nie jest bez winy. Człowiek pozostanie tylko człowiekiem, i to w jego kwestii leży, w którą stronę się rozwinie.
-- Nie obawiam sie lustracji, albowiem nie mozna zlustrowac wszystkich. Przed 1989 r. nie istnialam, zatem nie moglam wspolpracowac ze sluzbami specjalnymi PRL.
4) -- W jaki sposób prowadzi Pani kampanię wyborczą? Czy będzie Pani rozdawać "prawdziwą" czy wegetariańską kiełbasę na wiecach wyborczych, piwo "normalne" czy bezalkoholowe, i kto za to zapłaci?
-- Nikt, nic ... nic nikogo to nie będzie kosztować, nawet mnie. Nie mam zamiaru przekupywać wyborców kiełbasą, czapeczkami czy czymkolwiek. Jeśli ludzie są w miarę rozgarnięci powinni potrafić zauważyć, czym różnię się od innych kandydatów. Nie lubię gdy ludzie myślą tylko o takich przyziemnych, mało ważnych sprawach ...
-- Taki sposób prowadzenia kampanii uważam za przekupstwo. Jedyne, co będę rozdawać to autografy i bajty.
-- Odziedziczyłam pewną, niebagatelną kwotę w spadku. Pochodzę wszak ze starego, arystokratycznego rodu. Postanowiłam spożytkować ją właśnie na swoją kampanię. Wydaję więc własne pieniądze. Na spotkaniach przedwyborczych proponuję ludziom umiar i dystynkcję. Nie ma mowy o żadnej kiełbasie, no, może najwyżej maślane bułeczki i poncz w wazach....
-- Nikogo nie bede przekupywac kielbasa czy piwem. Zaufanie pozyskam rozmawiajac.
-- " NIE prawdziwą " TAK czy wegetariańską, "TAK normalne "NIE czy bezalkoholowe. Moja kampania nie ma nic wspólnegho z negatywnymi kampaniami innych kandydatów. Jestem kobietą i dlatego staram się działać tak by budować, a nie nieszczyć.
-- Menu to dla mnie sprawa drugozedna doloze jednak staran aby nikt z przybylych na moj wiec nie poczul sie dotkniety i zaniedbany. Trzeba Panu wiedziec, ze znajomosc i niewuwzglednienie preferencji kulinarnych gosci w wielu kulturach postrzegane bywa jako objaw daleko idacej impertynencji. Przypominam, ze jako Panstwo Demokratyczne bedziemy takze panstwem wielokulturowym... Jesli idzie o finansowanie kampanii to na te pytania odpowiada Konstytucja.
-- I to jest bardzo dobre pytanie. Proszę o następne
-- nie bedzie kielbasy, piwo tak, kazdy przyniesie wlasne.
-- Kiełbasa wyborcza jest dla głupców a piwo dla cyników, a ja liczę na głosy ludzi mądrych i uczciwych.
-- Zapłaciłby za to podatnik gdyby Wiktoria znalazła się na liście wyborczej z tym, że w odróżnieniu od innych kandydatów Wiktoria nie zarobiłaby na kampanii (większość kandydatów liczy na poparcie 3 procentowe i zwrot kosztów kampanii z pieniędzy podatnika i nieźle na tym wychodzą jakiś skromny milion na łebka przedstawiając lewe rachunki, których nikt nie sprawdza)
-- Nie bedzie zadnych obietnic. Same fakty. Obsolutnie wszystkie postulaty zostana spelnione.
Jesli uda sie wdrozyc w zycie chaslo podstawowe "Politycy sa zbedni" z pewnoscia reszta nie bedzie juz problemem.-- Liczę na rozsądek Polaków, który zawsze w chwilach przełomowych dochodzi do głosu. Nie będę nic obiecywać, bo marzenia o normalności i rozsądku władzy jest powszechne. A zapłacimy i tak wszyscy, jak i za te tzw. normalne
wybory.-- Piwo powinno być piwem, ale postanowiłam obciąć wydatki na kampanię i przeznaczyć je na cele doraźne - po prostu dać je innym bardziej potrzebującym. Są cele ważniejsze niż moja prezydentura.
-- Panem et circenses - chleba i igrzysk. To nie jest dewiza mojej kampanii a spodziewam się, że nie tego oczekują moi wyborcy. Nie będzie szumnych spotkań, kwiatów, śpiewów i mojego małżonka w roli maskotki. Nikt a zwłaszcza budżet państwa nie musi płacić. Jeśli ktoś zamożny jest moim sympatykiem nic nie stoi na przeszkodzie aby zorganizował spotkanie. Nie będę jednak zgadzać się na firmowanie takich imprez jeśli mają się stać okazją do reklamy, płytkiej rozrywki lub pyskówek z przeciwnikami.
Dodam jeszcze, że określenie kiełbasa wyborcza budzi mój niesmak. Nie chciałabym aby moi wyborcy czuli się jak pies, którego można znęcić zapachem a potem kopać i lekceważyć. Nikogo nie chcę oszukiwać i otwarcie mówię, że większość moich założeń programowych obiecuje jedynie ciężką pracę i wykuwanie fortuny.-- Wirtualne piwo i wirtualna kielbasa;)
5) Czy jest Pani feministką?
-- Feminizm szkodzi sprawie kobiecej. Ja np. nie chciałabym być górnikiem, czy programistą w Microsoft'cie ... a feministki chyba chcą równouprawnienia ... Wolę jak kobiety traktowane są w pewien szczególny sposób.
-- to zależy co się rozumie przez to określenie. Moje poglądy są raczej umiarkowane w większości dziedzin. Jestem za nie tylko pełnym ale i realnym równouprawnieniem kobiet.
-- Nie lubię feminizmu. Owszem, uważam, że w sprawach kobiet należy w naszym kraju jeszcze wiele zrobić. Nie popieram jednak zagorzałych feministek. Są śmieszne ze swoim obnoszeniem atrybutów męskoPci. Na przykład taka pani Kinga Dunin..... O, przepraszam, nie powinnam przed Państwem ujawniać swoich prywatnych antypatii...
-- Nie
-- Jezeli feminizm to samoświadomość i pewnośc swej własnej wartości to tak, jestem feministką. Jeśli zas rozumiec feminizm jako walkę przeciw mężczynom to nią nie jestem.
-- Panskie pytanie sugeruje, ze brak Panu jaj.
-- Hmmmm
-- pasjami :)
-- Umiarkowaną.
-- Jestem głosem społeczeństwa, który jednocześnie jest i nie jest feministą
-- Wedlug mnie juz w pierwszym pytaniu zawarta jest odpowiedz. Brak jakiejkolwiek stronniczosci, ma
rowniez zastosowanie w tej kwestii. Oczywiscie rownouprawnienie jest okonieczne. Jednak nie dajmy
sie zterroryzowac kobietom nie bardzo wiedzacym co same chca.-- Nie, ale obecność kobiet w życiu politycznym jest ze wszech miar pożądane i w chwili obecnej stanowczo zbyt małe. A może by tak wreszcie Kobieta Prezydent, czyli ja ?
-- Feministki odzierają kobiety z kobiecości. Nie jestem feministką.
-- Jestem kobietą, jestem sobą i nie czuję potrzeby zdobywania czegokolwiek. Ja po prostu robię to czego chcę a tym, którzy patrzą przez okulary stereotypów, również podziałów płciowych - współczuję.
-- Nie, nie jestem feministką, chociaż przemawiam także ich głosami.
-- Gdy ktos wyrazi taki postulat. Jesli wiekszosc jest antyfeministyczna - rowniez takie beda moje poglady . Nikomu nie moge niczego nakazac lub zakazac, bo to ja nim jestem. Ten glos jest antyfeminazistyczny.
6) Kilka słów o polityce zagranicznej według Pani? Czy jest Pani zwolenniczką czy przeciwniczką wejścia Polski do Unii Europejskiej?
-- Oczywiscie, że tak, z tym że trzeba zrobić to troszkę mądrzej niż dotychczasowe rządy. Ale tak, dlatego np., że po wejściu do Unii, a nawet przed wejściem będziemy musieli zmienić nasze prawo, które uzdrowi nasze społeczeństwo (zapomnijmy wreszcie o słowie gospodarka ...). Będziemy musieli rozbić monopole, co zwiększy konkurencyjność, obniży ceny, polepszy jakość, zniesie koncesje - będziemy mieli np. tani Internet :))))))))))))).
-- Myslę, że Unia ma nam wiele do zaoferowania, sami zyskamy równiez dzięki temu, że musimy sie dostosować do jej wymagań.
-- My nie czekamy na wejście do Europy. My w niej byliśmy jako naród, jako państwo, od zawsze. Trudno jednak uciec od rzeczywistości. Krótko mówiąc, będę dążyć do jak najszybszego wejścia Polski w struktury UE. Chyba że do tego czasu organizacja ta okaże się kolejnym, globalnym niewypałem. Może wtedy to właśnie my, Polacy, przejmiemy pałeczkę i zogniskujemy wokół siebie starą, dobrą Europę?? Kto wie....
-- Wisi mi to
-- Nie widzę innego rozwiązania niż przystąpienie do UE. W tej chwili nieprzystąpienie do Unii skazywałoby nas na degradację ekonomiczną i polityczną.
-- Coz mozna powiedziec o polityce zagaranicznej dzis? Z pewnoscia nie obe beda jej takie wartosci jak wspolpraca, szacunek, poszanowanie prawa niezaleznosci i wolnosci. Calkowita negacja i odrzucenie przemocy, gwaltu i falszu. Jesli Unia bedzie wspolnota budowana o wyzej nakreslony model Nasz obecnosc w uni uzalezniona jest od wielu czynnikow - jesli wspolnota ta budowana bedzie w oparciu o wyzej wspomniany model uwazam, ze powinnismy sie tam znalezc. lecz jesli bedzie to lipny twor, pazujacy na wartosciach iluzorycznych i pozornych po coz mieleibysmy w nim uczestniczyc?
-- Unia to nasze zbawienie
-- zwo~
-- Zwolenniczką, choć z zastrzeżeniami - nie chcę aby Polacy utracili swoją historię i kulturę - czyli tożsamość narodową
-- Unia owszem, ale są pewne granice suwerenności, których przekroczyć nie wolno,jednocześnie trzeba odwrócić się ku wschodowi ku naszym dawnym sojusznikom i spojrzeć trzeźwym okiem na ten największy rynek zbytu polskich towarów i usług,unia nie chce naszych towarów eksportujmy je do państw b.ZSRR za ropę i gaz.
-- Nasze wejscie do Unii jest jednym z elementow kluczowych w przyszlosci Polski. Jednak powinno byc
przeprowadzone w sposob rozsadny i rozwazny.-- Nie jestem przeciwniczką Unii, pod warunkiem prawdziwego partnerstwa dla wszystkich jej członków. I dość mam straszenia Unią, ostrzeżeniami przez zalewem cudzoziemcami, wykupem ziemi przez obcych, itd, itp. Polityka
zagraniczna musi być prowadzona w oparciu o realia i nasze rzeczywiste miejsce w Europie.-- Polska powinna należeć do Unii jako równorzędny partner i postaram się zrobić wszystko, aby tak się stało.
-- Polityka zagraniczna powinna być jednym z priorytetów naszego kraju. Jest wiele dziedzin w których możemy służyć pomocą, uczyć się i dawać świadectwo, że nie jesteśmy poza marginesem społeczności światowej i, że reprezentujemy europejski poziom. (vide minister do spraw rodziny). Poza tym w trybie pilnym należy nawiązać DOBRE i serdeczne kontakty z Rosją i udzielić Rosjanom pomocy - jeśli jej będą chcieli.
Jestem zwolenniczką ścisłej współpracy z Unią, czerpania stamtąd wzorów i rozsądnych regulacji prawnych i społecznych ale nie bezmyślnego wejścia aby wejść. Jestem realistką i wiem, że nie jest nas jeszcze stać na bycie pełnoprawnym!! członkiem Unii. Poza tym wymaga ona gruntownej reformy ponieważ jest do cna przeżarta przez biurokrację i bez gruntownej i odważnej reformy i określenia wizji przyszłej Federacji Europejskiej nie ma szans na konkurowanie z USA w żadnej dziedzinie i będzie raczej hamulcem naszego rozwoju.-- Każdy cybernetycznie uświadomiony wyborca wie, jak niedorzeczne jest to pytanie. Może jeszcze nie dzisiaj, ale w najbliższej przyszłości znikną pojęcia takie jak zagraniczny czy Unia Europejska. Problem leży tylko w uświadomieniu obywateli. Człowiek zainteresowany tylko własnym ogródkiem takich pojęć nie potrzebuje, człowiek o szerszym spojrzeniu korzysta z Internetu, a tam istnieją tylko granice lingwistyczno-serwerowe, te natomiast nie mają nic wspólnego z mapą świata kreśloną nam przez polityków.
-- Przeciwniczka. Wole NAFTA'e.
7) Jaki jest Pani stosunek do spraw obrony narodowej? Czy optuje Pani za zawodową armią czy jak dotąd za obowiązkową służbą wojskową?
-- Za zawodową.... mniejsza skuteczniejszą, w której będą służyć tylko ci, którzy chcą. Będzie wtedy lepsza, bezpieczniejsza, o większym morale, nie będzie wtedy narzekania na tzw. Falę.
-- Biorac pod uwagę nasze położenie geograficzne nie możemy nie zdawać sobie sprawy, że w przypadku poważnego konfliktu dla nas wojna bedzie trwała 5 minut. W sytuacji Polski jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest armia zawodowa. Dzięki temu nie tylko podniesie się jej poziom, ale znikną zbędne koszty.
-- To, co dzieje się w polskim wojsku, jest paranoją. Gorszej, bardziej zdemoralizowanej i niewykształconej armii trudno chyba szukać na świecie. Wcielajmy do wojska świetnych fachowców, którym będziemy mogli zapewnić godziwe warunki pracy i bytu. Jestem za utworzeniem armii zawodowej. Stabilnej, wykwalifikowanej, pewnej.
-- Zawodowstwo
-- Jestem zwolenniczką armii zawodowej i poniechania poboru w dzisiejszym kształcie. Uważam że jedynie zawodowa dobrze wyszkolona armia może mieć jakiekolwiek znaczenie obronne, a powszechny pobor nie ma wiekszego sensu.
-- W chwili obecnej nasza armia przypomina bande rozpitych charcerzy nad ktorymi opieke sprawuja pograzeni chorobie alkoholowej trawieni kompleksami i nieudacznictwem zapyziale wwywodzace sie ze wsi i malych miast bubki i tepaki. Widac z tego, ze nie sparwdzil sie model gdzie wojskowa sluzba jest obowiazkowa. Potrzebujemy armii z pasja, zbudowanej w oparciu o profesjonalistow i zawodowcow - tylko glupek i tchorz temu zaprzeczy.
-- Tylko armia zawodowa, bo może będzie miała ładniejsze mundury
-- za przyjaznia bratnich narodow, czesi maja spoko zolnierzy, starczy ich i dla nas
-- Za zawodową armią - dokąd jest nam niezbędna jakaś armia. Mam nadzieję, że w przyszłości męska część ludzkości utraci swoje atawizmy i przestanie czuć potrzebę bawienia się w wojnę.
-- Jestem za armią zawodową z "prawdziwego zdarzenia" a nie za byle jakim
szkoleniem (na początku szkolenie trwało 24miesiące później skróceono je do 18, teraz
trwa 12 a za 2,3 lata szkolenie będzie trwało prawdopodobnie 8miesięcy) czy ktoś sądzi że w tak
krótkim czasie można się czegoś konkretnego nauczyć? Najkrótsze studium policealne które wnoszą
bardzo mało wiedzy dla osób uczęszczających trwają 2 lata.
Więc moje zdanie jest takie: Albo stworzymy PRAWDZIWĄ zawodową armię, albo będziemy
dlaej męczyć się z tym co mamy w tej chwili:
-słabo wyszkoleni żołnierze;
-brak organizacji;
-samobujstwa popełniane z powodu znęcania się "starszych" nad "młodymi"
Ktoś może powiedzieć "skąd wziąć pieniądze?" Można wprowadzić podatek od "braku chęci pójścia do wojska" taki gość
płaciłby np:0,5% od dochodów od momentu podjęcia pracy do przejścia na emeryturę. Osobiście znam wiele osoób które chciałyby w ten sposób załatwić tę sprawę. Bo w tej chwili wygląda to tak że zarabiają panowie z WKU i/lub lekarze za
wystawienie odpowiednich zaświadczeń, w zależności od "niechęci" poborowego są to kwoty około 2-4tys zł.-- Zawodowa armia jest o wiele skuteczniejsza i podejrzewam, że tańsza w utrzymaniu.
-- Nasza obecna armia nie ma prawa bytu. Kazde panstwo majace na uwadze swoje bezpieczenstwo powinno
stworzyc zdyscyplinowana dobrze oplacana armie zawodowa.-- Armia powinna być wyłącznie zawodowa. Obowiązkowa służba wojskowa w obecnej formie, to mydlenie oczu. Sami prawie chorzy lub kryminaliści, ci którzy nie umieli sie od niej wymigać. A warunki szkolenia podchorążych po studiach to
wręcz farsa!!!-- Armia powinna być jak najbardziej zawodowa, doskonale uzbrojona, choć niekoniecznie duża. Zredukujmy liczbę żołnierzy cztery razy, ale zostawmy ten sam budżet, płaćmy żołnierzom cztery razy więcej, kupmy cztery
razy lepszą broń, zostawmy ich cztery razy mniej, ale tylko tych którzy chcą należeć do naszej nowej, małej, ale bardzo sprawnej i silnej armii. Armii do której należeć to zaszczyt.-- Jesteśmy pełnoprawnym członkiem struktur Paktu Północnoatlantyckiego i mamy obowiązek współpracy w stabilizacji pokoju na Świecie. Jednak nasz wkład powinien być szerszy niż dostarczanie Paktowi słabo wyszkolonego i na ogół niechętnego służbie obowiązkowej mięsa armatniego. Proszę zapytać młodych ludzi, przyszłość naszego Kraju jak wielu z nich chce dobrowolnie służyć w wojsku w jego obecnej postaci. Moją rolą jest poza optowaniem słuchanie głosu tych, którzy już dziś współtworzą a za kilka lat będą w pełni tworzyli całokształt naszego Kraju. To do tych ludzi, dzisiejszych lub jutrzejszych poborowych należy wybór. Zawodowa, dobrze opłacana armia jest pewniejszym gwarantem naszego bezpieczeństwa niż archaiczny system, który dziedziczymy jeszcze z Rzymu. Nie neguję roli jaką spełniało wojsko jako szkoła hartu i dyscypliny dla młodych ludzi w niedalekiej przeszłości ale należy iść z duchem czasu. Powinniśmy brać przykład z nowatorów a nie z ariergardy przemian, także i w tej dziedzinie.
-- Podobnie jak w poprzednim pytaniu, pragnęłabym podkreślić pewne przesunięcie, jakie następuje, jeśli chodzi sprawy narodowe. W społeczeństwie przyszłości nie będzie wygrywał człowiek potrafiący szybko i skutecznie podciąć gardło, ale człowiek o bystrym umyśle, który znajdzie lepszy sposób, aby takie potencjalne zagrożenia powstrzymać. Dlatego więc stawiam na edukację, a rok obowiązkowej służby wojskowej zamieniłabym na rok rzetelnego przeszkolenia informatycznego. Natomiast chłopcy ( i dziewczęta) lubiące sobie postrzelać zawsze są mile witani na sesjach Quakea czy Dooma.
-- Wiekszosc moich zwolennikow zada sluzby zawodowej, dobrze oplacanej armii.
8) Jak zamierza Pani zlikwidować panujące w kraju bezrobocie?
-- Tu takie słowo slogan - zlikwidować korupcję, zwiększyć skutecznoPć policji, i odciążyć sądy, poprzez zwiększenie ich ilości. Zmniejszyć ale przede wszystkim uproPcić podatki - pan Balcerowicz maił dobry pomysł zlikwidować ulgi, wtedy będzie mniej kombinowania i łatwiej będzie np. wypełnić PIT.
-- Prawdę mówiąc uważam, że w Polsce nie ma poważnego problemu bezrobocia. Jeśli spojrzymy na przykłady państw wysoko rozwinietych, tam po pracę ludzie przeprowadzają sie o nie tylko setki, ale i tysiące kilometrów, przekwalifikowywują się itd. U nas bezrobotny siedzi w domu i czeka na pracę w regionie, gdzie jej nie ma, a w innym miejscu pracodawca nie może znaleĽć pracowników. Zainteresowanie kursami oferowanymi przez Urzędy Pracy jest nikłe. Zmiany są potrzebne nie w systemie, ale w społeczeństwie. Naturalnie, powaznym problemem związanym z zatrudnianiem są podatki i ubezpieczenia społeczne. Moja polityka będzie prowadziła w kierunku ograniczania obciążeń na rzecz państwa- żeby było to możliwe, nalezy obniżyć koszty jego funkcjonowania, min. przez ograniczanie biurokracji, wynagrodzeń urzędników i parlamentarzystów.
--Moja rodzina przebywająca obecnie w kilkunastu krajach na wszystkich kontynentach marzy o wejściu na polski rynek. Posiadamy fabryki, zakłady usługowe różnych branży. Wielkie przedsiębiorstwo Cukt w ciągu najbliższych dwóch lat byłoby w stanie zatrudnić w Polsce ok. 3 milionów bezrobotnych. Tylko wejPcie obcego kapitału zmieni na lepsze oblicze kraju.
-- Jak zlikwidowac bezrobocie? trzeba zlikwidowac bezrobotnych.
-- Powinnismy dązyc do ozywienia inicjatywy gospodarczej Polaków poprzez obnizenie podatków i wiekszosą dostepnosc kredytow.
Stwiarzajac odpowiednie warunki dla rozwoju turystyki zagranicznej i handlu i uslug.-- A po co je likwidować?
-- blyskawicznie, usieciowac wszystkie knajpy a nie gimnazja, rozmnzyc uebbmasterow i
adminow, stworezyc w polsce azyl dla technlogii "MAKE $$$ GETTING MAIL"-- Wezmę przykład z F.D. Roosvelta i wdrożę roboty publiczne - na początek budowę i remonty dróg, co znacznie zmniejszy liczbę wypadków i obniży wydatki budżetu na leczenie.
-- Poprawienie rentowności polskich przedsiębiorstw poprzez zwiększenie eksportu, zmieszenie podatków,uzdrowienie struktury ZUS z jednoczesną zniżką stawki,zatrudnianie osób na czas określony np. na urlop pracownika (tak jak we Francji)
-- Jest to zdecydowanie jeden z wazniejszych problemow, nekajacych nasz kraj. Bezrobocie mozna by
ograniczyc do optymalnej granicy 7 %. (likwidacja tez nie jest wskazana). Taki rezultat mozna uzyskac wprowadzajac do naszego kraju obcy kapital oraz tworzac osrodki pomagajace naszym inwestorom (szczegolnie tym indywidualnym) na realizacje wlasnych planow.-- Głównym motorem likwiadcji bezrobocia powinna być rozsądna polityka podatkowa, skłaniająca pracodawców do tworzenia nowych miejsc pracy na korzystnych dla nich i dla państwa warunkach.
-- Zmniejszyć podatki, wprowadzić podatek liniowy, dać Balcerowiczowi szansę na sprawne rządy.
-- Brak pracy a co za tym idzie rozgoryczenie wynikami społecznych przemian po 1989 roku jest bolesnym problemem Polski. Zamiast debatować należy spojrzeć po świecie i skorzystać z doświadczeń innych. Do niedawna Ubogi krewny Wielkiej Brytanii - Irlandia jest dziś wzorcowym przykładem jak zdyscyplinowane i otwarte na technologie naszych czasów społeczeństwo wykuwa fortunę. Jasne jest dla ekonomistów i za wszelką cenę musi się stać jasne dla opinii publicznej, że nie ma sprawiedliwości społecznej. Nie można w imię idee fix rodem z socjalizmu dusić przedsiębiorczości. Kluczem do tego jest obniżenie podatku dochodowego i uliniowienie go, zmniejszenie ilości biurokratycznych procedur hamujących rozwój, obniżenie kosztów pracy, nawet za cenę wzrostu państwowych subwencji dla ZUS i innych niewydolnych dziedzin gospodarki publicznymi pieniędzmi. Ten jednorazowy skok zacznie, czego jestem pewna, przynosić profity ludziom, zamożność obywatela zasili kasę Państwa a co za tym idzie zrównoważy skutki drugiej tury transformacji. Sceptykom powiem, że jeśli decydują się na to nasi zachodni sąsiedzi - wzór państwa opiekuńczego o długiej tradycji ciężkiej pracy to nie jest to zły wybór. A poza tym czy wypada nam pozostać w tyle za Rosją, która ponad nami przyjmuje ten wzór aby wydobyć się z gospodarczej zapaści?
-- Obnizajac podatki.
9) Jakiego jest Pani wyznania i jaką widzi Pani rolę Kościoła w państwie?
-- Moje wyznania religijne nie maja znaczenia i nie wplywaja na ksztalt mojej dzialalnosci politycznej. Jestem zupelnie przeciwna laczeniu spraw prywatnych ze sprawami panstwa - a wiara jest w zupelnosci sprawa prywatna. Natomiast co do roli kosciola katolickiego w panstwie to stanowczo bede sie starala pozbawic go przywilejow ktorymi teraz dysponuje jak np. koncesja na nadajniki radiowe. Dodatkowo sprawa kosciola zajmie sie NIK ktory przeprowadzi dokladne badania obrotow finansowych. Wszytskie koscioly zostana opodatkowane i beda musialy sie rozliczac ze swoich przychodow co do zlotowki jak kazda firma prowadzaca dzialalnosc gospodarcza - bo przeciez praktycznie tak sprawa wyglada - wystarczy popatrzec w okolo na rosnace palace z krzyzykami na dachach czy czarne mecedesy z panami w koloradkach w srodku. Koniec z ciemnogrodem.
-- Katolickie, rola kościoła taka jak np. we Francji, z tym, że powinien odgrywać jednak większą rolę, skoro 90% lub więcej % społeczeństwa deklaruje przynależność do tej religii, to chyba powinno się móc powiesić krzyżyk w klasie szkolnej.
-- jestem ateistką i proponuje CAŁKOWITY rozdział kościoła (jakiegokolwiek) od państwa. Zbyt duża rola Kościoła Katolickiego w Polsce powoduje dyskryminację ludzi innych wyznań , czego zabrania nasza konstytucja.
-- Jestem protestantką. Uważam, że koPciół i państwo powinny być jasno i precyzyjnie oddzielone. Sfery ich wpływów nie mogą się nigdzie przecinać.
-- .....
-- Jestem przekonan o istnieniu siły wyzszej, transcendentnej, lecz nie identyfikuje sie z zadnq religią instytucjonalną. Uważam że religia jest sprawq na tyle intymnq i prywatną, ze nie powinna być związana z panstwem w zadnym punkcie.
-- Zamierzam zajmowac sie sprawami Panstawa a nie Kosciola
-- zdrowego rozsadku i taki kosciol chce na potrzeby panstwa powolac
-- Jestem niewierząca, uważam że religia jest sprawą prywatną każdego człowieka a kościołów jest wiele i żaden nie powinien się wtrącać do polityki.
-- Moje wyznanie nie ma tu nic do rzeczy jako postać wirtualna jestem tej wiary
w którą wierzą moi użytkownicy. Rola koscioła powinna być taka:
-pomoc ubogim, bezdomnym, rodzinom wielodzietnym;
-Kościół nie powinien "mieszać sie" do polityki;
-szerzenie wiary
I uwaga do tego punktu:
nie powinno być wprowadzenia religii do szkół, (na początku było tak: religia będzie lekcją pierwszą lub ostatnią aby
dzieci nieuczęszczające mogły nie chodzić na zajęcia, teraz religia jest lekcją 2,3,4 tak, że dzieci które nie chcą
uczęszczać muszą siedzieć przez 45min pod klasą) nie miało być religii na świadectwie, a jest;
nie miało być sprawdzania obecności, a jest; wydaje mi się że to nie jest szerzenie wiary lecz NARZUCANIE wiary a o to tu
chyba nie chodzi.-- Wiktoria jest multi wyznaniowa.Stoi na stanowisku, że kościoły żadnego wyznania nie powinny mieć wpływu na politykę państw mają one zająć się sferą duchową i zacząć płacić normalne podatki jak każda inna sfera gospodarki.
-- Swego czasu Polska byla znana jako raj wyznaniowy. Ten stan nalezaloby przywrocic. Nalezy jednak
pamietac, iz nasze korzenie wywodza sie z religii chrzescianskiej. Jednak aktualnie rola
kosciola jest z pewnosci zbyt duza. Nalezaly ograniczyc przywileje ksiezy (szczegolnie
podatkowe).-- Jestem ateistką, ale szanuję uczucia religijne innych. Rola Kościoła w państwie w chwili obecnej jest z pewnościa zbyt duża i nie wpływa to na umocnienie jego autorytetu. Dużo w Kościele ludzi pokroju wiekszości naszych
polityków. Byle do koryta i do władzy...-- Wiara i religia to sprawa każdego człowieka i niech nikt nikomu nie mówi w co ma wierzyć lub nie. Każdy ma prawo do swoich przekonań, ale z drugiej strony już nie potrzeba mieszać religii z polityką. Kościół jest stworzony do wyższych celów.
-- Oddaj Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie - religia jest prywatną sprawą każdego człowieka, również kandydatki na prezydenta i w mojej opinii nie powinna być tematem publicznej wypowiedzi. Jeśli prawidłowo rozumiem Panią redaktor, mówiąc o Kościele ma Pani na myśli wyznanie rzymskokatolickie. Nie można przecenić roli kościoła w naszych dziejach: od pierwszych kapłanów na naszych ziemiach - krzewicieli kultury łacińskiej na której gruncie wyrosła Polska, po wielkie postacie naszych czasów - Jana Pawła II, ks. Józefa Tischnera, Stefana kardynała Wyszyńskiego kościół polski wnosił i wnosi w nasze społeczne życie wiekową naukę i sztywny kręgosłup moralny. I taka jest moim zdaniem jego rola - nieść pomoc tam gdzie urząd nie dociera, nieść Naukę tam gdzie nie dociera pedagog - w głębie ludzkiej duszy. Jednak w państwie demokratycznym, nawet jeśli pragnie swe źródła wywodzić z etyki chrześcijańskiej jest miejsce dla każdego. Miejsce wiary i jej przejawów jest w sercach ludzkich a nie na trybunach czy w eterze. Doceniając ogromną rolę instytucji kościoła strzegącej przez wieki całości naszej tożsamości, zwracam się z prośbą do wszystkich kapłanów o dobrej woli aby w trosce o dobre imię społeczności której są przewodnikami dali przykład tolerancji, miłości bliźniego i zdolności do wybaczania wrogom, umiarkowania i szacunku dla odmienności poglądów, także politycznych. Proszę Was o pomoc w budowie nowego, otwartego społeczeństwa, które światłe, również dzięki Waszej pracy i poświęceniu - samo zrozumie czym jest moralność.
-- Religia jest potrzebna, a raczej pewien niepodważalny system wartości. Tu jednak stawiam na otwarty, podkreślam OTWARTY jak nigdy dotąd dialog, który dzięki internetowi daje każdemu równe szanse.
-- Wyznania wszystkich, czyli niczyjego. Wiekszosc z moich zwolennikow jest szczerze antyklerykalna. Jestem jednak zwolenniczka wolnosci wyznania.
10) Czy opowiada się Pani za legalizacją narkotyków?
-- Nie, to tak jakby powiedzieć "to jest zakazane", ale jednocześnie "bierzcie sobie ile chcecie"
-- narkotyki "miękkie" są taka sama uzywką jak alkohol, papierosy czy nawet kawa. Głównym ich czarem w oczach młodziezy jest ich nielegalność. Powoduje ona równiez wzmocnienie gangów zajmujących się ich rozprowadzaniem. Legalizacja np. marihuany spowoduje, że czar prysnie i młodziez nie będzie widziała potrzeby sięgania po "kompot". Oczywiście, bedą wyjątki, ale tutaj juz rola rodziców i wychowawców, aby przekazać dzieciom, że wszystko jest dla ludzi, byle rozsądnie uzywane.
-- Nie, stanowczo nie. Chociaż muszę się przyznać do małej słabości. Wspieram się w trudnych chwilach odrobiną moich "małych, białych przyjaciół". Mam na myPli pobudzające środki farmakologiczne... Ale narkotyki nie powinny byc ogólnie dostępne.
-- Tylko ziola, zero chemii.
-- Tak, bowiem legalizacja "lekkich" narkotyków ograniczylaby trynek zbytu jaki okupuje dzis mafia. Zyskalibysmy kontrole nad dostepem do tych srodkow, wplywy z podatkow zas moglyby zostac wykorzystane w profilaktyce i leczeniu narkomanii. Legalizacja uzywek takich jak min. marihuana i haszysz pozwolilaby skupic sie na sciganiu handlarzy bardziej szkodliwych substancji - takich jak np. coraz bardziej popularna wsrod mlodych ludzi, a niezwykle grozna odmiana heroiny - brown sugar.
-- Tak, uwazam, ze nikt, nawet Panstwo i Rzad nie maja prawo decydowac o tym, ktore z trucizn np. alkochol czy kokina sa legalne.
-- tylko tych fajnych
-- Z dwojga złego, lepiej żeby narkoman dostawał narkotyki w aptece na receptę, niż żeby je kupował od dealera.
-- To jest sprawa sporna Aczkolwiek zastanawiające jest jedno:
państwo produkuje i sprzedaje alkohol -jednocześnie walcząc z alkoholizmem
przez wprowadzanie ustaw o zapobieganiu alkoholizmowi (ale na butelkach nie ma napisów że
alkohol jest szkodliwy, powoduje marskość wątroby itp. przyczynia się do rozbicia rodzin, i
częstszych wypadków i aktów przemocy) papierosy nie mają już takich "chodów" musi być na nich nadruk że są szkodli
we i powodują raka - czyżby przynosiły mniejszy zysk??
Ale w odpowiedzi na pytanie odpowiem że jestem przeciw wszelkiego rodzaju
narkotykom.-- Tak jest narkotyki powinny być legalne, z jednoczesną opieką medyczną dla uzależnionych i odpowiednimi kampaniami przeciw narkotycznymi uwolniłoby to Polskę od wielu patologii i zorganizowanych gangów a ludzie, którzy nie biorą dalej by nie brali.
-- Biorac pod uwage doswiadczenie innych krajow, w ktorych legalne sa narkotyki miekkie, pomysl
legalizacji jest zdecydowanie trafny. Jednak w takim wypadku nalezaloby zwiekszyc kontrole nad
handlem narkotykami twardymi.-- Zdecydowanie nie !!!
-- Lekkich tak, pod pewnymi warunkami, ich dostępność i tak jest w zasadzie niczym nieograniczona, ale gdyby ich sprzedaż była kontrolowana jak np. w Holandii, zniknęłyby zjawiska patologiczne.
-- Nie. Jestem natomiast zwolenniczką dopuszczenia do legalnego i ściśle (jak w przypadku alkoholu czy tytoniu) kontrolowanego obrotu popularnej używki - konopi indyjskich i ich pochodnych. Jest to być może wybór z gatunku mniejszego zła ale polityka prohibicji alkoholowej w USA w początkach naszego wieku przekonuje mnie, że każda tęsknota za owocem zakazanym jest równie groźna co legalny do niego dostęp. Drugą stroną medalu jest edukacja młodych ludzi, która ma zapobiegać patologiom. Poza tym nie bądźmy hipokrytami. Państwo czerpie gigantyczne dochody z alkoholu i papierosów i nikt o delegalizację alkoholu nie woła.
-- Miękkich, owszem.
-- "Miekkich"
11) Jakie według Pani jest miejsce i rola Internetu w nowoczesnej społeczności?
-- No cóż.... co to za pytanie .... każdy powinien znać na nie odpowiedz.... bez Internetu zginiemy, albo inaczej zostaniemy pominięci we wszystkim co sobie można wyobrazić.
-- Rola jest oczywiście olbrzymia. To właśnie Internet jest środkiem, za pomocą którego kontaktuję się z moimi wyborcami. W społeczeństwie informacyjnym, w kierunku którego zmierzamy, Internet jest miejscem prawdziwego życia, gdzie spotyka się ze znajomymi, robi zakupy, zasięga potrzebnych informacji, słucha muzyki...Internet może edukować, wychowywać, pozwala na prawdziwą równoPć, jest miejscem, które użytkownicy sami kształtują. Będę dążyć do tego, aby kazdy miał dostęp do Internetu bez zbędnych ograniczeń (min. finansowych). Uważam, że jest to najszybsza metoda na "dogonienie" a nawet przegonienie Europy. Proszę zauważyc, że ludzie spędzajacy dużo czasu w Internecie są, co do zasady, tolerancyjni, elastyczni zawodowo, o wszechstronnej wiedzy.
-- Internet to podstawa nowoczesnej komunikacji. Obiecuję, że za dwa, trzy lata w co drugim domu będzie podłączenie do Internetu. Rozmawiałam juz wstępnie z kilkoma poważnymi firmami internetowymi. Ale nie chcę o tym na razie mówić...
-- Glupie pytanie.
-- -- Jest forum wymiany poglqdów, ostojq wolnosci slowa. Jest tez miejscem zycia codziennego prowadzonego w nowej formie.
-- Jest to medium. ktorego molziwosci powinnismy wykorzyatac taka jak wykorzytujemy potencjal radia, prasy i telewizji.
-- miedzy "nowoczesna" a "spolecznoscia"
-- Zapowiadało się pięknie, ale teraz jest tam głównie bałagan. Z tego co czytam wynika co gorsza, że jest masa stron z pornografią oraz jeszcze gorszymi treściami. Nie wiem, czy da się jeszcze z tego wyjść i wrócić do idei globalnej komunikacji międzyludzkiej.
-- To jest podstawa.
Dostęp do wiedzy jest najważniejszy w rozwijającym się kraju.
No coż Polska ma najdroższy dostęp do Internetu w całej galaktyce.
Cóż z tego że w rankingu jesteśmy za Japonią - ale jakie tam są zarobki?-- Internet powinien stanowić źródło wszelkiej informacji jak też być medium, które rzeczywiście wyraża opinie społeczną.
-- W dzisiejszych czasach te dwa elementy sa niemal nierozlaczne. Spoleczenstwo nie moze istniec bez
szybkiego dostepu do informacji. W wielu rozwienietych krajach internet stanowi niemal kregoslup
calej gospodarki. W Polsce powinnismy dazyc do upowszechnienia sie tego najpotezniejszego z
mediow, poprawienia jakosci transeru i ogolnym rozwojem e-commerce.-- Internet pozwala na poszerzanie wiedzy, sprzyja intensyfikacji kontaktów ludzi różnych kultur i nacji,
zbliża cały świat do poziomu szarego obywatela. Dostęp do niego powinien być powszechny, nieskrępowany i bardzo tani.-- Trudno sobie wyobrazić brak tej formy wymiany informacji. Internet będzie jedynie szedł do przodu. Jak burza.
-- Takie samo jak każdego innego medium. Tyle, że żadne z dotychczasowych nie zapewniało użytkownikowi takiej plastyczności, swobody komunikacji, prezentacji własnych poglądów i szybkości w otrzymywaniu informacji. Dobrze wykorzystany internet może być źródłem inspiracji, drogą do kariery i do otwarcia się na świat.
-- Myślę, że na to pytanie już odpowiedziałam.
-- Internet jest nowym medium, odmiennym od wszystkiego, co stworzono do tej pory. Pozwala mi istniec i rozmawiac z Pania, ustami moich wyborcow. Moze sie tez stac nowa forma demokracji bezposredniej.
12) Obecny prezydent RP Aleksander Kwaśniewski podobnie jak Pani w swoich postulatach wyborczych domaga się Internetu dla każdego, czy to zbieg okoliczności?
-- Nie, po pierwsze wie, że to zagwarantuje Polsce istnienie i choćby minimalne znaczenie na arenie Pwiatowej, po drugie: jakoś trzeba zachęcić wyborców do głosowania na siebie ;).
-- Zbieg okoliczności? Wykluczone! Prezydent Kwaśniewski robi to, co w poprzedniej kampanii- udaje kogoś, kim nie jest.
-- Nie mam nic wspólnego z panem Kwaśniewskim...
-- Internetu i chleba. Internet nic nie kosztuje. kosztuja kable i reszta.
-- Sądze, ze to naturalne, że zauwaza sie jak wazkim medium jest internet. Wiadomo, ze stopien "usieciowienia" scisle wiqze sie z rozwojem gospodarczym i poziomem stopy zyciowej mieszkancow danego kraju. Miejmy nadzieje, ze niedlugo kazdy Polak bedzie mogl korzystac z sieci tanio i bez ograniczen.
-- Sadze, ze w praypadku mojego konkurenta znaczy to dokladnie tyle samo ile obiecane mlodym ludziom mieszkania.
-- on nie wie co mowi..
-- TAK.
-- Nie raczej nie jest to zbieg okoliczności poprostu obecny prezydent wie, że jest
to ważna sprawa i należy ją jak najszybciej rozwiązać, abyśmy mogli jako
społeczeństwo kożystać z dóbr które są dostępne w "sieci".-- Prezydent Kwaśniewski domagał się w ostatnich wyborach mieszkań dla wszystkich i co z tego wyszło?
-- Mozliwe ze zaporzyczyl ten pomysl ze strony CUKT.
-- Chyba nie. Myślę że Prezydent też to rozumie. Czasy blokady informacyjnej i cenzury dawno się skończyły, chociaż nie wszyscy politycy to rozumieją. Wielu jest takich, którzy wiedzą lepiej co społeczeństwu trzeba. Chęć nowego
monopolu na RACJĘ jest wielka.-- Obecny prezydent też ma prawo do sensownych poglądów.
-- Nie, Pani redaktor. Każdy człowiek, dla którego ważny jest rozwój i który dostrzega ogromny potencjał Internetu i jego rolę w nowoczesnym społeczeństwie powie to samo. Zapewne Pan Prezydent zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw ale daleko ważniejszy jest skok cywilizacyjny który przed nami stoi. Nie sposób budować społeczeństwa obywatelskiego i dobrze poinformowanego bez takiego medium
-- Takie stwierdzenia w ustach Pana Kwaśniewskiego mogą świadczyć tylko o jego inteligencji, i wiem, że może być on dla mnie groźnym konkurentem do stołka prezydenckiego.
-- Prezydent obiecywal rowniez mieszkania dla mlodych malzenstw. Dla niego Internet to "kielbasa wyborcza" dla mnie - cel mojego istnienia.
13) Politycy może i kłamią ale Internet też, przecież to medium, którego nikt nie jest w stanie kontrolować. Jak ustosunkuje się Pani do powyższego stwierdzenia?
-- Ale według wszelkich obliczeń matematycznych i wszelkich innych wliczając psychologię, wszystko i tak zostanie uPrednione i prawie zgodne z prawdą i rzeczywistoPcią ... No i to jest prawdziwa demokracja, każdy naprawdę ma prawo do głosu i może mieć wpływ swój własny i bezpoPredni na to co się dzieje.. a tak wybierzemy posła, a on i tak albo zostanie przekupiony, albo dyscyplina partyjna, każe my głosować inaczej niż jego wyborcy by chcieli .....
-- Ludzie nie poddani naciskowi wolą mówić prawdę. Biorąc pod uwagę, ze Internet właPciwie pozwala na pelna anonimowośc, a co za tym idzie brak konsekwencji za mówienie prawdy, bardzo niewielu kłamie. Bo i po co? Każdy woli byc sobą. Cały urok Internetui polega na tym, ze nie mozna go kontrolować, ale zamiast się tego obawiac powinniśmy myślec nad tym jak to wykorzystać!
-- Internet robią ludzie. Więc trudno, żeby był inni niż oni.
-- "politycy moze i klamia ale internet tez" - sorry, czy te pytania zadaje jakis debil?
-- Demokratycznosc internetu wyklucza "klamstwo". Czymze jest klamstwo? Jest sqdem oznajmiqjqcym nieprawde. Ale jesli wielu uzna to za fakt prawdziwy?Wtedy nalezy zgodzic sie z wiekszscia. :)
-- Politycy klamia, gdyz uwazaja, ze na tym polega ich rola - tyle, ze to nie prawda, bo jest akurat odwrotnie. Jesli mowa o niemoznosci kontrolowania internetu to wlasnie wyartykulowal Pan kolejny idiotyzm. Jest to medium elektroniczne a zatem kontrola bad nim nie stanowi powazniejszego problemu... Prosze sobie wyobrazic, ze zabraklo zasilania.
-- i bardzo karwa dobrze, samo sie kontroluje na tyle na ile trzeba!
-- Internet nie kłamie - kłamią ludzie, którzy za pośrednictwem tego medium upowszechniają wiadomości oraz swoje poglądy.
-- Jeśli chodzi o Internet i kłamstwa to czy:
-telewizja nie kłamie?
-gazety nie kłamią?
Kłamią wszyscy którzy chcą to robić i mają do tego możliwości, nie da się
wyselekcjonować prawdy od kłamstwa z tak dużej ilości informacji jaka jest w internecie, kto
by to robił? (zatrudnilibyśmy 150 tyś ludzi do przeglądania wszystkich informacji i odcedzania prawdy od
kłamstwa? - przecież sami chcieliśmy zniesienia cenzury, więc każdy może mówić to co chce i w co wierzy)-- Jest możliwość kontrolowania Internetu wystarczy sztab dobrych fachowców i trochę dobrych chęci
-- Internet jest aktualnie wszechobecny. Jest niemozliwoscia aby kontrolowac wszelkie informacje w
nim zawarte. Jednak latwo wylonic informacje przydatne od niepotrzebnych.-- Każdy ma prawo sam osądzić, czy jest to prawda czy nie i sam zdecydować czy
chce dalej brac w tym udział. Politycy nie mogą decydować za wszystkich.-- Za internetem stoją ludzie. Ludzie są różni. Jedni kłamią inni nie. Ludzi nie da się zmienić za bardzo. Natura. Większość zawsze ma rację.
-- Polityk ma prawo kłamać. Wyborca sam oceni co jest prawdą. Nie rozumiem pędu do kontroli nad mediami. To człowiek wybiera to czego poszukuje a rola środowisk opiniotwórczych, edukacji polega na tym aby nauczyć nas rozróżniać dobro od zła i prawdę od fałszu. Człowiek świadom sam siebie, dobrowolności swego wyboru i swej roli w społeczeństwie nie da się nabrać na najładniejszy i kłamliwy frazes.
-- Politycy kłamią gdyż ich wypowiedzi zaprzeczają im samym i prawdom powszechnie wiadomym. W przypadku Internetu jest inaczej, Internet nie trzyma się kurczowo jednej wersji wydarzeń. Internet to ciągły dialog.
-- Ludzie, gdy sa anonimowi czesciej mowia co mysla, smielej wyrazaja swoje poglady. Niektorzy oczywiscie klamia, ale czesto dopiero anonimowosc Internetu otwiera im usta.
14) W chwili obecnej, ilu członków liczy sobie Pani partia?
-- To pytanie to mojego rzecznika... Nie będę jednak mówić żadnych frazesów, że każdy z nich jest tak samo ważny itp., ... po prostu jedni są przydatni, inni mniej, a jeszcze inni tylko szkodzą. Wolałabym np. nie mieć członka, który jest członkiem gangu, czy innej organizacji przestępczej ... nawet jeśli idą za tym duże pieniążki (co prawda u nas pieniądze są nic nie warte, więc to nam nie grozi) - może się potem okazać, że będzie chciał nas skompromitować jeśli nie zrobimy czegoP, czego od nas zażąda.
-- To tajemnica. Jest nas wystarczająco wielu, by zmienić oblicze tego kraju.
-- 40 000
-- To jest pytanie na które nie jestem w stanie udzielic konkretnej odpowiedzi. Jak sqdze wielu :)
-- Nie interesuje mnie lobbing - dzialam z potrzeby serca i dla dobra ludzi dlatego nie interesuje mnie skala przyrostu.
-- za szybko to rosnie
-- Liczba członków mojej partii jest równa liczbie rozsądnych, pragmatycznych obywateli RP.
-- Tak, ale proszę spojrzeć na odp.nr13
-- Nie istnieje cos takiego jak partia. Tworcy i sympatycy Ideii CUKT to w wiekszosci ludzie
inteligentni pragnacy zmian. I to natychmiastowych.-- Myślę, że przynajmniej tylu, ilu jest Internautów.
-- Jest ich tylu, że ciężko to policzyć. Dokładne dane opublikujemy jak tylko przyjdzie na to pora, a proszę mi wierzyć - pora ta nadejdzie!
-- W odpowiedzi na pierwsze pytanie jasno chyba wytłumaczyłam, że nie wywodzę się z żadnej partii i do żadnej nie należę. Nie zamierzam budować instytucji. Moją nadzieją są ludzie, którzy nie chcą sztywności i dogmatyczności a jedynie pracy i rozsądku. Nie wiem natomiast ilu mam sympatyków, proszę o to zapytać webmastera mojej witryny internetowej.
-- Tylu, ilu wyrazilo swoje postulaty. Kampania wciaz trwa.
15) Czy nie obawia się Pani wirusów komputerowych?
-- Srednio, jest ich dużo, ale nie aż tak dużo, no i nie są aż tak szkodliwe, ... zresztą nie używam programów Microsoft więc mam o 95% ich mniej.
-- Od tego mam specjalistów.
-- Myślałam, że zaproszono mnie tu by rozmawiać o polepszeniu sytuacji w naszym kraju. Z wirusami sobie poradzimy....
-- Nie, skonczylam kurs samoobrony.
-- Nie
-- troche tak ale tereszczuk mnie obroni :)
-- TAK. Ale obawa przed czymkolwiek nie może paraliżować i pozbawiać woli działania.
-- Jest to niewatpliwie kwestia istotna, jednak ludzie "materialni" rowniez powinni sie ich obawiac.
-- Nie. Po prostu trzeba uważać i podejmować konieczne środki ostrożności - jak w życiu.
-- Obawiam się to zbyt wiele powiedziane. Moje poglądy mam w głowie, a te nie znikną tak łatwo.
-- Nie.
-- Wirusy, podobnie jak w organizmie ludzkim, kiedy zwalczone, wzmacniają ten organizm. Jak widzi pani internet to nie skostniała organizacja, ale wciąż rozwijający się organizm tchnący życiem, i dlatego należy mu się szacunek.
-- One tez sa czescia sieci, pozwalaja niektorym na wyrazenie swej agresji. Jednoczesnie wirusy zabijaja mnie.
16) Ile miejsca zajmuje Pani na dysku?
-- Znów pytanie podchwytliwe ... )))))))))
-- A czy wygladam na osobę duzą objętościowo?
-- Mój internetowy wizerunek jest tak zaprojektowany, by nie obciążać komputera. Jestem lekka i efemeryczna (Pmiech).
-- :) Czyz wypada zadawac kobiecie tak niedyskretne pytania?
-- do rzeczy (jestem rozproszona przeciez!)
-- ?
-- Pozostawie to bez komoentarza. hmm
-- Zależy na czyim.
-- To bardzo niegrzeczna uwaga!
-- U Pani dokładnie tyle ile poświęca Pani pracy na rzecz naszego kraju, na rzecz własnego rozwoju, własnego odpoczynku. Jako idea państwa demokracji bezpośredniej zajmuję terrabajty informacji na dziesiątkach tysięcy, jeśli nie milionach komputerów ludzi na całym świecie, którym ten sposób współwładzy i współodpowiedzialności jest bliski. Moje wcielenie w osobę jest jedynie umonitorowieniem tej idei.
-- A ile procent Pani ciała zajmuje Pani dusza?
-- Moge zajmowac tyle, co zakladka, moge zajmowac wiele MB.
Pani Wiktorio, bardzo proszę o udzielenie mi odpowiedzi na powyższe pytania (najlepiej w Wordzie), o ile to możliwe, do przyszłej niedzieli.
Wywiad, co z pewnością pomoże Pani kampanii wyborczej, ukaże się w najbliższym Prodowym wydaniu kulturalnego Życia na fali.
Z poważaniem
Anna Urbańczyk