"Taking the President Oath, 24.12.1995, 19:00"

A day before Christmas Eve (wielkanoc), when Kwasniewski was sworn in as our president I had a performance. The time of the performance was subordinated to the television program. It started at 19:00 (together with the evening cartoons for children, on Ith program of polish state TV) and lasted till the end of the evening news "Wiadomosci"

Istotnym momentem w dziejach najnowszych Polski było  przejecie prezydentury przez Aleksandra Kwaśniewskiego, który pokonał w demokratycznych wyborach ustępującego prezydenta, człowieka legendę Lecha Wałęsę. Zaprzysiężenie Kwasniewskiego miało miejsce w przed dzień  wigilii świąt Bożego Narodzenia 1995 roku, dzień sam w sobie już bardzo szczególny. Całe moje wystąpienie było podporządkowane programowi pierwszemu telewizji polskiej. Rozpoczełem o godzinnie 19:00,  w tym samym czasie co specjalny program dla dzieci: „Dobranocka” i zakończyłem podczas wieczornych wiadomości. Moja twarz  na początku była ukryta pod maska św. Mikołaja następnie kolejno przybierałem różne "twarze": wycięte z propagandowych plakatów: wizerunki Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego oraz dziecięce zapożyczone z animowanych bajek plastikowe maski: krowy, okularnicy, goryla, osiołka i inne. Przez cały czas na moją głowę był rzutowany slajd z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej. Posiadający siłe bycia ponad tymi wszystkimi warstwami. W drugim planie za mną na telewizorze postacie z dziecięcej bajki przeżywały swoje własne dramaty ich odgłosy i rozmowy budowały bardzo zaskakujący i dwuznaczny kontekst, „komentując” wszelkie moje gesty. Podczas reklamy oddzielającej „Dobranockę” i „Wiadomości” pozbyłem się wszystkich masek i nałożyłem gruba warstwę pudru na twarz. Wizerunek Madonny stal się lepiej widoczny na mojej twarzy, a reklama w tle polecała serie kosmetyków do pielęgnacji skory dla kobiet. Podczas „Wiadomości” jako pierwsze informacje zostały przekazane fragmenty z złożenia przysięgi prezydenckiej przez Aleksandra Kwaśniewskiego. Naciołem swój prawy policzek prowadząc ostrze żyletki zgodnie z nacięciami na twarzy Matki Boskiej Częstochowskiej.
Performance ten był ciągiem przybierania rożnych masek, zmieniania twarzy, wyrazem zupełnego zagubienia się „Ja” w różnorodności kreowanych wizerunków, podawanych informacji i manipulacji mediów i polityków. W owym okresie obaj politycy oskarżali się nawzajem o zdradę stanu, szpiegostwo i kłamstwa. Trudno było naprawdę opowiedzieć się za jakąkolwiek ze stron. Sytuacja sprawiała wrażenie komicznej farsy, satyry niwelującej jakiekolwiek wartości. Stawało się niemożliwe odpowiedzenie na pytania: czy prawdą jest, że ja jestem ta uśmiechniętą twarzą (to znaczy, że nie posługuję się swoja twarzą, by zmusić ja do uśmiechu prezentowanego innemu człowiekowi), czy jestem w świecie czy w ciele a biegunem obecności zaś jest inny człowiek, do którego się uśmiecham, a nie moja twarz o ile się uśmiecha? W tym szczególnym momencie cielesność moja musiała się na nowo samo określić poprzez samo okaleczenie zaznaczyć granice ale również je przekroczyć, bo ciało ma widoczne „granice”,  „zatrzymuje się”, na powierzchni naskórka, ale jego obecność jest ciągle ponad to. Nie mogłem się zgodzić by moja obecność poprzez manipulacje polityków została sprowadzona do gry i skupienia się na samej sobie. W takiej sytuacji świat zanika i staje się sceną przedstawienia albo zwierciadłem odbijającym jej obraz. A ponieważ świat jest zwierciadłem, które jedynie odbija obraz, to obecność dosłownie „wyczerpuje się” w ciel. Nie jestem już u siebie i nie ma mnie tutaj. Moje ja ginie.
Nie mogłem doprowadzić do sytuacji zamknięcia się w mojej niechęci. Za każdym razem kiedy obecność nie może wyrazić się na zewnątrz, uzewnętrznić w ten czy inny sposób czuje się ona zmuszona do zamknięcia się w nich. A przecież zamknięte stłumienie nie znika, lecz obraca się przeciwko sobie i nie mogąc wyrwać się na zewnątrz rozbija samego siebie. Staje się zagrożeniem dla całego organizmu.


Piotr Wyrzykowski